przeCIEkawi networking 3 powered by Viennia House by Wyndham

Ostatnie bilety
06/04/26

Anna Tarka

“Czy można rzucić wszystko i zacząć od nowa… na drugim końcu świata? Ania wyjechała do Rio de Janeiro na 90 dni. Została na lata.”

Decyzja, która zmieniła wszystko – dlaczego Brazylia „otwiera serce”?

0:00:00 Anna

Mamy w Brazylii wszystkie typy włosów, które występują na świecie, więc jest tutaj takie zróżnicowanie. Ale mimo wszystko jest rasizm. Zawsze mówię o tym, że Brazylia nie jest dla amatorów, a Rio de Janeiro to już w ogóle nie jest dla amatorów. Każda fawela zawsze będzie fawelą. Kiedy się idzie do tych punktów widokowych, panowie z karabinami stoją i sprzedają na stoliczku swoje akcesoria. Kto jest sąsiadem się nie rusza w ogóle nie zaczepia. Mogę wracać w nocy, mogę wracać a gra. Psycholog mówi: „Wskoczyłam do basenu i nie sprawdziłam, czy jest woda.” Tutaj jest kontakt cielesny. Mężczyźni się nawet przytulają. Dają sobie taki uścisk, poklepanie po plecach. Oni chodzą tutaj tacy wyluzowani, więc zauważyłam, że turyści też zaczynają inaczej się poruszać. Z tą lekkością.

0:01:01 Mateusz

Właśnie się zastanawialiśmy, jak zacząć ten podcast i chyba najlepiej będzie zacząć „bom dia” po brazylijsku. Bo Ania już trochę nawet Brazylijką w pewnym stopniu zaczynasz być. Trzy lata mijają niedługo, odkąd mieszkasz w Brazylii, odkąd zdecydowałaś się mieszkać najczęściej tu przyjechałaś. Dzisiaj będziemy rozmawiali o życiu w Rio de Janeiro, w ogóle w Brazylii. O twoich obserwacjach, spostrzeżeniach. Jak to jest być tutaj? Jakie decyzje tobą kierowały, żeby w ogóle przenieść się do tak dalekiego zakątku świata, tak często nieoczywistego? Moim gościem jest Ania Tarka. Cześć.

0:01:36 Anna

Cześć. Bom dia.

0:01:38 Mateusz

Bom dia.

0:01:38 Anna

Bom dia wszystkim.

0:01:40 Mateusz

Aniu, zacznijmy od samego początku. Co tobą kierowało, żeby się wyprowadzić w ogóle do Brazylii?

0:01:48 Anna

Przede wszystkim w ogóle nigdy nie myślałam o tym, że tutaj będę mieszkać na stałe. Moi znajomi myśleli o tym. Oni mi starali się układać przyszłość i mówili: „Wyjedź do Brazylii, tam będziesz szczęśliwa”. Ja zawsze wiem, czego chcę. Zawsze mam zaplanowane. Chciałam ułożyć swoją pracę i robić projekty. Wyjeżdżać na jakiś czas, przyjeżdżać do Polski i robić projekty w Polsce, ale brazylijskie. Oprócz tego, że pracowałam też zawodowo. Później to wszystko tak się pomieszało, poukładało, że była pandemia. Po pandemii też nie byłam długo w Brazylii i stwierdziłam, że jestem już tak zmęczona, wypalona zawodowo, że tak dużo pracuję i nie czuję zwrotu tej energii w żaden sposób. Czy materialny, może taki sukces osobisty odniosłam taki, który chciałam. To, czego chciałam dokonać, dokonałam, ale czułam się wypalona, bo nie miałam czasu dla siebie. Zaczęłam chorować. Przytyłam bardzo dużo, nie miałam czasu na życie prywatne. Gdzieś to wszystko zobaczyłam, że ten czas przemija. Ja mam zazwyczaj tak, że kiedy wszyscy chorują, to ja jestem zdrowa. Kiedy już wszyscy wyzdrowieli z covida, ja zachorowałam. Chorowałam, przechodziłam bardzo ciężko i to było w okolicy świąt Bożego Narodzenia. Wtedy też zmarł mój były chłopak. Taki pierwszy, którego każdy ma w życiu. Pierwszą miłość. W tym czasie. Nie wiem. Prawdopodobnie też to było związane z covidem. Rozmawiałam z jego żoną, z jego córką. Mamy kontakt życiowy. Ja wtedy te święta Bożego Narodzenia zupełnie sama, 500 kilometrów od rodziny. Cały czas w telewizji tylko te reklamy pokazujące: „Zaszczep się. Jak nie, to wylądujesz na cmentarzu.” Albo coś w tym stylu leciało wtedy w telewizji. Ja wtedy słuchałam non stop muzyki, takiej chillującej, brazylijskiej i sobie pomyślałam: „Mam trochę odłożonych pieniędzy. Zorganizuję wszystko i pojadę na 90 dni.” I tak przyjechałam na 90 dni, a później je przedłużyłam. A później to przedłużyłam znowu. Ale to nie było łatwe. Emocjonalnie nie było łatwe, bo logistycznie jestem dobrze zorganizowana. Było bardzo dużo pracy, żeby to wszystko poprzestawiać.

0:04:17 Mateusz

Poczekaj. To była decyzja, która powstała trochę z dnia na dzień. Czy to był proces, który dojrzewał w tobie w ramach tych wszystkich wyjazdów wcześniejszych, w których byłaś w Brazylii?

0:04:27 Anna

Tak jak powiedziałam, ja nie chciałam mieszkać. Nie miałam takiego planu, żeby mieszkać w Brazylii. Myślałam, że pojadę na kilka miesięcy, na pół roku. Jakby to była taka gwiazdka z nieba. Te pół roku, rok. Bo ja nie mogę zostawić pracy, nie mogę zostawić obowiązków swoich, nie mogę zostawić moich rodziców, moich przyjaciół. Nie mogę, bo tutaj mam też projekty i nie mogę. Nie mogę tego zrobić innym, ale robiłam to sobie. W sensie nie byłam szczęśliwa, byłam bardzo zmęczona już. Takim punktem zwrotnym chyba, kiedy straciłam włosy. Może nie całkowicie, ale musiałam je obciąć na centymetr. Poszłam do fryzjera kolejny raz. Zaprzyjaźnionego fryzjera, który nie chciał mi obcinać włosów i mówił: „Tylko troszkę damy radę. Wszystko będzie dobrze.” Ale ja byłam już tak przebodźcowana i przepracowana, i zestresowana. I mówię: „Tnij. Teraz albo nigdy, bo czas ucieka. Życie mija.” Te wszystkie zdarzenia, suma tych zdarzeń, które się zadziały wtedy i tego zmęczenia życiowego, takiego pracowego. Tego, że jestem na takiej: „No co? Mieszkania nie zabiorę ze sobą do grobu. Ale wszystkie przeżycia, wszystkie spełnione marzenia będą we mnie, w moim sercu.” Więc o to chodziło. I sobie pomyślałam na początku: „Dobra, 90 dni, zobaczę, podkuruję się.” I przyjechałam tutaj. Miałam króciutkie włosy, a teraz widać, że zrelaksowałam się.

0:06:08 Mateusz

Jak ludzie z twojego otoczenia reagowali potem na przedłużanie tej wizy, na bycie coraz dłużej w Brazylii, daleko od domu?

0:06:19 Anna

Moi rodzice ciężko bardzo. Moi rodzice byli starsi. Tata niestety zmarł w tym roku, niedawno. Także to było trudne, najtrudniejsze chyba. A wszyscy inni z zaciekawieniem. Ale też to było takie zabawne, dlatego że jak ja przyjechałam tutaj i w Polsce pracowałam jako rzecznik prasowy, więc dużo miałam do czynienia z mediami, z wypowiedziami w telewizji, dla radia, dla gazet. Tutaj przyjechałam i chciałam mieć spokój. Zadzwonili do mnie, bo jako rzecznik znałam dziennikarzy z całej Polski. Zadzwonili do mnie z TVN24, czy powiedziałabym, jakie są nastroje w Brazylii, dlatego że to było świeżo po wyborach i był tutaj bałagan. A że ja mam taką zasadę, że każdego dnia robię prasówkę polską i brazylijską, więc mam dużą wiedzę na temat tego, co się dzieje pod kątem ekonomii, polityki, zmian społecznych, więc jestem oczytana. I nie chciałam się zgadzać na początku, miało to być sześć, osiem sekund o nastrojach społecznych, a później z tego się zrobiło 20 minut chyba online, na żywo. Na żywo nadawałam dla TVN24 kolejnego dnia.

0:07:48 Mateusz

Korespondent w Rio zadaje tony.

0:07:51 Anna

Tak, bo ta dziennikarka mnie pociągnęła za język. Zobaczyła, że wiem, że mnie to ekscytuje. A jak mnie to ekscytuje, to mówię: „Nie ma przerwy”. O obrazie nie mogę mówić non stop, tak się uważam. To by nieskończenie trwało.

0:08:03 Mateusz

Będę zwracał uwagę na czas. Fajnie, a jak to jest ten pierwszy moment, w którym przyjeżdżasz do miejsca i trzeba sobie wszystko ułożyć? Bo wyobrażam sobie, że nie jest to łatwe. Nowa kultura, język. Ty już mówiłaś wtedy po portugalsku, więc to było łatwiej na pewno. Ale z drugiej strony odnalezienie się w tym wszystkim gąszczu biurokratycznych spraw albo gąszczu nowej rzeczywistości, totalnie nowych ludzi i innym podejściu tych ludzi, którzy tutaj żyją, bo inaczej oni patrzą na te same sprawy, które my jako Polacy postrzegamy zupełnie inaczej. Jak to jest? To jest ciężar?

0:08:40 Anna

To jest bardzo dobre pytanie i chciałabym, żeby ludzie, którzy przyjeżdżają tutaj do Brazylii na karnawał, na chwilę i wracają co roku, żeby posłuchali tej odpowiedzi. Bo kiedy przyjeżdża się do Brazylii, to człowiek dostaje takiego szaleństwa. I to wszyscy. Nie znam osoby, która nie dostałaby takiego szaleństwa, że biegnie od tańca do tańca, od plaży do plaży, od nowo poznanych ludzi. Koncerty. Teraz będzie Norah Jones. Była Lady Gaga, była Madonna. Norah Jones to nie będzie darmowe, ale będzie w takim kameralnym miejscu. Mnóstwo gwiazd tutaj przyjeżdża. My w Polsce nie mamy takiego dostępu do takich wydarzeń kulturalnych. Zresztą Rio jest okrzyknięte najlepszym miastem z życiem nocnym na świecie. W tamtym roku dostało ten tytuł. Więc kiedy się przyjeżdża tutaj, to człowiek dostaje takiego kociego rozumu. Ja już przyjeżdżałam kolejny raz, więc już ten rozum mi przeszedł za którymś tam razem przez te 19 razy od 2006 roku. Zdążyłam się już opanować. Ale mimo wszystko ja romantyzowałam Brazylię. I kiedy przyjechałam tutaj i zamieszkałam tutaj, to zobaczyłam to, czego nie dostrzegałam wcześniej, że jest tutaj rasizm, że są tutaj uprzedzenia, że to jest kraj na świecie, który ma największe zróżnicowanie ras, bo tutaj są uchodźcy i są Polacy, są Holendrzy, są Włosi, Niemcy, Indianie, niewolnicy afrykańscy, którzy tutaj przybyli w 1500 roku na statkach. Mnóstwo ludzi. Najlepiej oddaje to zdanie takiego trychologa, czyli lekarza od włosów, takiego brazylijskiego, który powiedział, że mamy w Brazylii wszystkie typy włosów, które występują na świecie i wszystkie kolory skóry, które występują na świecie. Więc jest tutaj takie zróżnicowanie, ale mimo wszystko jest rasizm. Mimo wszystko jest ten rasizm strukturalny też, gdzie czarni ludzie nie mają dostępu do takiej edukacji, do jakiej mają ludzie bogaci z dobrych rodzin, białych rodzin, bo tak to wygląda. Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, byłam bardzo smutna i ten romantyzm opadł. I też sama doświadczyłam tego preconceito, czyli tych uprzedzeń, bo ludzie mnie traktowali jako turystę. Często tutaj jest tak, że ludzie później, kiedy już wiedzą, że ja mówię po portugalsku, to mówią wprost, że dużo dziewczyn przyjeżdża tutaj, żeby pobrycać chłopaków tylko, pobawić się. Później zostawiają, rozpakowują, zostawiają. Też Brazylijczycy w drugą stronę. Też mieliśmy tutaj taką rozmowę na werandzie z sąsiadkami i one mówiły, że cała Lapa czeka na te gringi, które tutaj przyjeżdżają z dolarami i z euro, i tutaj czekają piękni, przystojni mężczyźni, którzy skradną serca, a one przy okazji wydadzą te worki euro i dolarów, bo tak jest. A później jest płacz.

0:11:59 Mateusz

Czy bycie Polakiem, Polką to jest bardziej przywilej czy pewnego rodzaju wyzwanie tutaj w Rio?

0:12:10 Anna

To ma dwie strony, jak każda moneta. Przywilej, dlatego że w takich kręgach tych wyższych klas jest się traktowanym jako ktoś taki super, bo z Europy i od razu wszyscy chcą nawiązać kontakt. Na faweli trzeba zdobyć zaufanie ludzi, bo oni nie podchodzą do tego tak entuzjastycznie, że: „A, przyszła tutaj blondynka i ona nam pomoże”. Bo często ludzie przychodzą i chcą zrobić zdjęcia sobie tylko i pójdą, a później różne rzeczy piszą o faweli, o tym, co się tutaj dzieje. Jak rozmawialiśmy wcześniej, podbijają kontent, żeby było coś fajnego: „A tutaj najniebezpieczniejsza fawela w Rio”. To najniebezpieczniejsi ludzie, turyści nie wchodzą, bo nie wiedzą nawet, gdzie ona jest.

0:13:04 Mateusz

Tak jak wczoraj rozmawiałem na Rocinhi, ten odcinek zostanie opublikowany wcześniej. Tak też się śmiałem z tym przewodnikiem na początku nagrania, że najniebezpieczniejsza fawela, ale ona wcale taka nie jest i tam jest bardzo bezpiecznie, jeżeli jest się w środku i okazuje się, że nic się tam złego nie dzieje. Można tam być. Tylko takie wyobrażenie, taki bad press trochę na temat faweli i tego, co się dzieje w Rio, jest w głowach ludzi, którzy tutaj nigdy nie byli. Myślę, że też kierunek tego, że tutaj też jesteś jest bardzo egzotyczny dla ludzi w Polsce.

0:13:40 Anna

Tak. Tym bardziej że ja mieszkałam na początku na Copacabanie i tam spotykało mnie więcej preconceito, czyli uprzedzeń niż tutaj. A tutaj mieszkam na Santa Teresie. Mamy piękny widok na centrum miasta, na całe Rio, bo to jest wysoka Santa Teresa, to się tak nazywa. A tutaj po sąsiedzku są fawele, dookoła mamy fawele i są operacje policji na Rocinhi. Moja opinia jest taka, że każda fawela zawsze będzie fawelą i nawet na Vidigal, tam gdzie mnóstwo turystyki jest, nie wiem, czy nie więcej, czy tyle samo co na Rocinhi, bo to jest taka popularna też ze względu na piękne punkty widokowe. Wszyscy mówią spacyfikowana. Spacyfikowana tak, ale kiedy się idzie do tych punktów widokowych, panowie z karabinami stoją i sprzedają na stoliczku swoje akcesoria. I jeżeli na przykład idziesz tam z kimś z faweli czy z przewodnikiem, to jest okej, ale jeżeli wchodzisz do jakichś uliczek, tutaj znajomi czasami mówią: „A tu jest spacyfikowane, więc możemy wejść wszędzie”. Tak, jest spacyfikowane na Vidigal, ale trasy turystyczne. Ale ludzie muszą mieć też spokój swój, prywatność. I ja nie wejdę tam z nikim, bo szanuję tę prywatność.

0:15:01 Mateusz

To jest też to, o czym rozmawialiśmy. Nie będziemy rozmawiać tylko o fawelach, bo nie Brazylia, czyli o to nie tylko fawele. Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy, powiedziałaś coś takiego, że Brazylia otwiera na odczuwanie.

0:15:14 Anna

Tak.

0:15:15 Mateusz

O co chodzi?

0:15:16 Anna

To jest zabawne, ten koci rozum To szaleństwo. I to jest tak, że kiedy ktoś przyjeżdża do Brazylii, to albo się zakochuje, albo nigdy nie chce wrócić. A większość osób, które do mnie piszą, to mówią, że chcą wrócić, że nie mogą wytrzymać bez Brazylii, że oglądają moje Insta, moje relacje, co się tam u mnie działo co danego dnia. Bo ja nie prowadzę poradników dla podróżnika. Po prostu stwierdziłam, że jest tak dużo takich informacji, że ja po prostu mówię o mojej Brazylii. I tak dzisiaj też o tym mówię. Po pierwsze tutaj jest kontakt cielesny. Mężczyźni się nawet przytulają. To znaczy nie przytulają się w jakiś sposób niestosowny, tylko dają sobie uścisk, poklepanie po plecach i nie ma czegoś takiego, jak człowiek, który przyjeżdża z Europy. Ja to kiedy uczyłam tańca, mówiłam tak, że my mamy takie spinki, biodra, zapięcia i trzeba to zdjąć, bo my jesteśmy usztywnieni strasznie. A tutaj ludzie chodzą, machają biodrami. Nieważne, czy mężczyzna, czy kobieta, bo skoro tak zostaliśmy stworzeni, mamy te wszystkie zawiasy, to znaczy, że trzeba ich używać, a później nie robić operacji na stare lata, kiedy się spina cały czas mięśnie. I oni chodzą tutaj tacy wyluzowani, więc zauważyłam, że ludzie, turyści też zaczynają inaczej się poruszać. Z tą lekkością podchodzą, mówią dzień dobry, przytulają, podają rękę. I to jest też ciekawe, że tutaj wszędzie, gdzie nie pójdziesz, człowiek cię powita w sklepie, na ulicy. Jeżeli na przykład długo patrzysz komuś w oczy, to ktoś ci powie dzień dobry, dobry wieczór. Na przykład w São Paulo tego nie ma. Czy w innych miejscowościach, w innych miastach nie ma takiej kultury, takiego do obcego człowieka mówienia dzień dobry, zagadania. Ludzie zagadują do siebie, ale nie tak często jak tu.

0:17:23 Mateusz

A też nie tak chętni są. To, co ja odczułem, mogę podzielić się też historią. Pamiętam, że to był jakiś pierwszy czy trzeci dzień mojego pobytu, tego miesięcznego. Jechałem na Maracanę, był mecz. Tylko że nie miałem biletów i zastanawiałem się, czy na tę Maracanę pojechać i spróbować kupić tam bilety na miejscu. Jak wiesz, po portugalsku jeszcze nie mówię, tylko jakieś podstawy. Ale zapytałem jakichś kobiet, które stały przy restauracji, w której jadłem obiad, czy one myślą, że teraz jak pojadę na tą Maracanę i tam spróbuję kupić bilety, czy to jest rozsądne po prostu. I wyobraź sobie, że te kobiety w moment napisały do jakiegoś swojego przyjaciela, który jest na Maracanie akurat na tym meczu. Wymienili nas kontaktami. Pójdź tam, on cię odbierze, pomoże ci kupić ten bilet. W moment miałem zorganizowane wszystko i ta otwartość i chęć niesienia pomocy. Coś po prostu niewiarygodnego, jaka otwartość drugiego człowieka.

0:18:15 Anna

Tak. A poza tym jeszcze są takie zasady, żeMa być taka „gentileza”, czyli ta uprzejmość. Wchodzisz do sklepu, ktoś ci mówi: „Dzień dobry kwiatuszku, dzień dobry kochanie, dzień dobry piękny człowieku, piękny mężczyzno”. I to jest takim standardem, że przy kasie w ogromnym supermarkecie, jest milion kas i ktoś się w taki sposób do ciebie zwraca. W sposób bardzo osobisty. Nawet ostatnio, kilka dni temu byłam u stomatologa, żeby zobaczyć tutaj. Pan doktor dał mi ankietę i zapytał: dzieci, imiona. Trochę mi się tutaj wydaje, że przesadzają, ale oni próbują nawiązać relację na początku. Przez to zaczynasz czuć się zaprzyjaźniony z tą osobą i zaczynasz też odczuwać przez ten dotyk, te miłe słowa, ten taniec, tą radość, tą pomoc. Pan doktor zapytał mnie, jaką muzykę lubię, po czym siadam na fotelu. Na suficie był ogromny telewizor i puścił Seu Jorge, mój ulubiony wykonawca brazylijski. On mi tam coś oglądał, a ja kiwałam nogami, na ile można było na tym fotelu i słuchałam muzyki, patrzyłam na mojego ulubionego wykonawcę.

0:19:32 Mateusz

To jest niesamowite.

0:19:34 Anna

Później są masaże jeszcze.

0:19:35 Mateusz

Tak? Po leczeniu?

0:19:38 Anna

Tak. Nie po każdej usłudze, ale jak są jakieś trudniejsze, to są masaże tutaj też.

0:19:44 Mateusz

Masaże twarzy czy głowy?

0:19:45 Anna

W ogóle takie relaksujące.

0:19:48 Mateusz

To ciekawe.

0:19:48 Anna

Tu są usługi na innym poziomie. Z takim, że tutaj ludzie bardzo lubią się uśmiechać. Ten uśmiech musi być piękny. Co też się wiąże z tym odczuwaniem i nieodczuwaniem. To też jest taka dłuższa historia, bo oni uśmiechają się zawsze. Czy smutno, czy wesoło, będzie się uśmiechał. To też jest trochę przejaskrawione.

0:20:10 Mateusz

Ten klimat tego Rio. To wynika– czy to jest taka natura osób, nie wiem, jak to powiedzieć, Carioca?

0:20:18 Anna

Carioca.

0:20:19 Mateusz

Którzy tutaj się urodzili. To jest rytm tego miasta. Z czego to wynika, jak myślisz?

0:20:27 Anna

Myślę, że to też jest to cudowne miasto, bo tak się mówi o Rio: Cidade Maravilhosa. Myślę, że chodzi o tą pogodę. Myślę, że chodzi o to wszystko, całą historię tego kraju też, bo oni przypłynęli jako niewolnicy i mimo tego, że oni mieli tak ciężkie życie, zwyciężyli, odzyskali tą wolność, to oni potrafią się… Myślę, że taki mental tutaj jest, bo przecież w innych krajach też jest ciężko, a tutaj te ciężkie przeżycia sprawiły, że to poszło w drugą stronę. I człowiek, który nawet nie ma pieniędzy, choć zbiera puszki na plaży, postawi ten worek z puszkami na plaży i zaczyna tańczyć, bo leci jego ulubiona piosenka i to jest po prostu niesamowicie wzruszające. Dlatego też człowiekowi otwiera serce, że człowiek nie ma nic i słyszy coś, co kocha, co go porusza i zaczyna tańczyć. Kończy się piosenka, on dalej zbiera puszki, zarabia te marne reale na życie, ale on z każdej tej kropelki radości zrobi ocean. I tak to właśnie jest tutaj. Dlatego kocham Brazylię.

0:21:48 Mateusz

Jak mają się nasze europejskie wartości albo style życia do tego tutaj? Co dla nich w ogóle oznacza kwestia kredyt, mieszkanie?

0:22:00 Anna

Wszyscy tu na kredytach są.

0:22:02 Mateusz

Jak to się ma? Pewnie tak, bo tak dzisiaj świat jest skonstruowany. Natomiast bardziej pytam, ja mam takie wyobrażenie, może błędne, że bywa tak, że ludzie zaciągają kredyty i zobowiązują się ponad swoje potrzeby i te kredyty często trzymają ich w miejscach, w których oni nie chcą być. Zastanawiam się, na ile to też jest powszechne tutaj, bo to jest, według mojej oceny, bardzo profesjonalnej, jeden z czynników, który powoduje taką frustrację życiową.

0:22:38 Anna

Na pewno, to jest bardzo złożony temat, bo tutaj ludzie mało zarabiają, większość społeczeństwa jest biedna. Tutaj rozwarstwienie społeczne jest dużo większe niż u nas. Chaos w Rio jest też specyficzny.

0:22:56 Mateusz

Charakterystyką.

0:22:57 Anna

Charakterystyką tego miasta, bo każde inne miasto ma zupełnie inny klimat. Malu. I tutaj nawet w aptece kupuje się lekarstwa na kredyt.

0:23:12 Mateusz

Naprawdę?

0:23:12 Anna

Tak. Malu.

0:23:15 Mateusz

Tego to bym nie wiedział.

0:23:16 Anna

Vai.

0:23:18 Mateusz

Chcesz? Może też sobie śpiewać.

0:23:23 Anna

Tylko Malu ma takie coś, że ją pogłaszczesz, a ona później ci to zrobi na stopy. Dlatego chciałam, żeby ona też słuchała.

0:23:29 Mateusz

Utrzymałem ją tutaj za krzesłami, bo na sandały nie chciałbym, żeby na gołą stopę stawiała. Nie.

0:23:35 Anna

Malu, vai. Des. Des.

0:23:39 Mateusz

Czuć to w powietrzu tutaj, w Rio. Ja też, będąc po tych wszystkich fawelach, ale nie tylko fawelach, widzę tą taką otwartość na życie.

0:23:51 Anna

Właśnie na to przeżywanie.

0:23:53 Mateusz

Na to przeżywanie, na to docenianie takich małych momentów, na tą wieczność.

0:24:00 Anna

To jest też tak, że ludzie, moje takie odczucie było, że tutaj ludzie każdą garścią biorą z tego życia, bo oni tutaj często też krócej żyją, bo jeżeli ktoś mieszka na fawelach i gdziekolwiek się wplącze w życie frakcji, to ten chłopak umiera bardzo młodo.

0:24:25 Mateusz

Mhm.

0:24:26 Anna

Ale ma przez jakiś czas życie luksusowe, czyli złoto, narkotyki, mieszkania, baseny, kobiety, wszystko. I on po prostu pełnią życia czerpie te 20, 30 lat maksymalnie i później gdzieś przy którejś akcji zostaje zastrzelony. Ale tutaj też patrząc na inną stronę tego, myślę, że historia ma na to wpływ. Historia tego kraju, że oni mieli tak dużo tych ciężkich przerć, które zwyciężyli. Oni też mają tutaj dużo słońca, dużo radości. Nie ma drugiego takiego miejsca na świecie. Jest ocean, są góry, w środku miasta największy park krajobrazowy miejski. Największy na świecie park miejski, Floresta da Tijuca, gdzie są wodospady. Gdzie ja sobie kończę jakiś projekt, mam trochę wolnego czasu rano, idę sobie do wodospadu, który jest w środku miasta. Ja mieszkam jak w bajce.

0:25:34 Mateusz

Planujesz w tej bajce zostać?

0:25:36 Anna

Nie wiem. Teraz nic nie planuję w Brazylii.

0:25:39 Mateusz

No właśnie.

0:25:42 Anna

Planuję jakieś takie rzeczy najistotniejsze, ale zobaczymy jak to dalej się podzieje. Zobaczymy, bo kocham to miasto, kocham to miejsce, ale też część mojego serca jest na północy Brazylii. Dlatego że bardzo lubię Salvador, lubię tamtą kulturę i to jest dla mnie też bardzo ciekawe. I teraz chciałabym tam trochę pobyć. Pobyć tak miesiąc, dwa. Pojechać sobie odpocząć po intensywnym czasie i czy zostanę tutaj to się okaże. Jest to jednak daleko od rodziny.

0:26:15 Mateusz

No na pewno.

0:26:16 Anna

To jest 16 godzin minimum.

0:26:18 Mateusz

Dobra, w jeden dzień trzeba tutaj przyjechać, ale warto. Ja się zastanawiam, na ile teraz jest tobie znane pojęcie stres? Na ile to się zmieniło, odczuwanie tego, będąc tu, w takim środowisku, a na ile stres ten, który znasz z Polski, z pracy, którą wykonywałaś. Jest jakaś różnica? Widzisz jakieś różnice w ogóle?

0:26:46 Anna

Jest duża różnica, bo to, co robiłam w Polsce bardzo kochałam. Skończyłam studia kierunkowe, dążyłam do tego, żeby tak pracować i robiłam to, co lubiłam. Ale ciągłe takie napięcie, brak snu, brak wypoczynku. Tego nie mam tutaj. Nie mam czegoś takiego tutaj. Teraz tak sobie poukładałam wszystko, że może nie mam jakichś kokosów, ale po prostu sobie spokojnie żyję. Nie mam takiej presji.

0:27:20 Mateusz

A też nie masz takich potrzeb? Miałaś takie potrzeby, one się zmieniły czy nigdy tak nie żyłeś względem potrzeb materialnych?

0:27:28 Anna

Jakbym teraz wróciła do Polski, to bym miała lepsze życie, luksusowe. W sensie mieszkałabym w lepszym miejscu, pewnie bym dostała dobrą pracę, bo pracowałam w takiej wąskiej specjalizacji, gdzie nie ma dużo ludzi, którzy znają się na takich kryzysowych działaniach. Też nowe kryzysowe działania, trzeba działać bardzo szybko. Tutaj przyjechałam, byłam nikim, byłam totalnie anonimowa i na początku było okej, a później czułam się dziwnie trochę, że jestem tutaj tylko zwykłym turystą. Ale to mnie zmotywowało, żeby robić po cichu swoje projekty i zobaczymy, co to dalej będzie.

0:28:05 Mateusz

Zostawiasz na to miejsce.

0:28:07 Anna

Tak, zostawiam to miejsce, bo ja myślę, że Brazylia zawsze będzie w moim życiu obecna, bo jest obecna 20 lat, więc nie wyobrażam sobie, że czy będę tutaj mieszkać, czy też kiedy nie mieszkałam tutaj, to w Polsce robiłam projekty związane z Brazylią. Także Brazylia jest już stałym elementem mojego życia. To jest mój kierunek.

0:28:29 Mateusz

Powiedz trochę o tych projektach, które realizujesz.

0:28:36 Anna

Troszeczkę tutaj pomagam na faweli, ale teraz troszeczkę mniej pomagam na faweli, bo oddaliłam się. Mieszkam na Santa Teresie, więc dałam sobie trochę spokoju z tego powodu, że straciłam tatę, więc potrzebowałam trochę czasu prywatnego tylko dla mnie. Ale w tamtym roku zrobiłam kilka wydarzeń, we wszystkie inwestowałam sama z własnych środków dla dzieci. To były imprezy, kupowałam jedzenie, jakieś prezenty i to wszystko robiłam przy akademii boksu na faweli Cantagalo. I ja sama zaczęłam trenować, żeby schudnąć, żeby być w lepszej formie i później zobaczyłam te dzieciaki. I wrócę na pewno do tego tak bardziej intensywnie, ale na ten moment jestem więcej na Santa Teresie. Sobie piszę, bo też jestem w dziennikarstwie, więc piszę sobie jakieś tam swoje ciekawe projekty, o których na razie nie chcę mówić. Ale też dwa lata temu zaczęłam nagrywać tutaj rozmowy z kobietami. Chciałabym przynajmniej część wypuścić, bo zrobiłam osiem takich większych wywiadów z kobietami brazylijskimi. Wszystkim tym kobietom zadaję te same pytania i poprzez swoje opowieści one opowiadają o Brazylii. Poprzez swoje życie jako kobiety, matki, córki. Kobiety, która pracuje gdzieś zawodowo albo kiedy nigdy nie mogła się zdobyć na to, bo tutaj też jest duży taki problem. Teraz to się zmieniło, zmieniło, ale nie całkowicie, bo to jednak mężczyźni są na tym wyższym poziomie. Kobieta nie może tak wszystkiego robić, co robią mężczyźni. Chociaż teraz kobiety poczuły tą wolność i one tą wolność teżSygnalizują poprzez troszkę nieodpowiednie sygnały, które działają kontra kobietom. Śledzę też te zmiany społeczne. Bardzo jest to fascynujące, bo ten czas u nas był już, już jest za nami, a to się teraz właśnie dzieje. Bo kobiety się wyzwalają, kobiety idą do pracy, kobiety się szkolą, ale też kobiety samodzielnie wychowują dzieci w dużej części, bo często ta miłość karnawałowa nie przetrwa i po tych dziewięciu miesiącach zobaczymy, jaki będzie przyrost w Brazylii, czy tam gdzieś w ogóle w Brazylii.

0:31:07 Mateusz

Czy czujesz jakieś takie powołanie, jakąś taką misyjność tych projektów, które prowadzisz? Czy to jest naturalna potrzeba, która powstała w trakcie?

0:31:18 Anna

Ja zawsze byłam takim trochę pomagaczem. W Brazylii też pomagałam Brazylijczykom w takich formalnościach urzędowych, dlatego że pracowałam w urzędzie wiele lat, więc wiedziałam, jak wypełnić poszczególne rubryki i mogłam im to przetłumaczyć. I też obroniłam dwie sprawy w sądzie, także myślę, że nieźle mi poszło w sieci pod klubem.

0:31:42 Mateusz

Przeciwko mafii kasynowej. Ty wspominałaś o przejęciu Brazylijczyków.

0:31:48 Anna

Nie, oni płacili. Jeden do tej pory nie zapłacił.

0:31:52 Mateusz

To też jest ohydna sprawa. Sprowadzanie ludzi z drugą stroną jest z tak dalekich zakątków i serwowanie im takich warunków życia, w których nikt nie chciałby żyć.

0:32:02 Anna

Tak. Zaraz muszę sobie przestawić głowę na polski, bo jak zaczynam myśleć o tych Brazylijczykach, to nagle mi się włącza portugalski. Część z tych Brazylijczyków mieszkała w jakimś kontenerze bez ogrzewania. Mieli kozę, ale nie wiedzieli w ogóle jak ją podpalić.

0:32:27 Mateusz

No tak, bo tutaj raczej się nie-

0:32:29 Anna

Nie mają kozy.

0:32:31 Mateusz

Ale znowu też, żeby tak nie romantyzować, też tutaj trzeba uważać na ludzi. Mimo tych takich optymistycznych uśmiechów i super podejścia też nie jest zawsze tak kolorowo. Można być wyprowadzonym ślepy na łeb.

0:32:45 Anna

Tak, ja zawsze mówię o tym, że Brazylia nie jest dla amatorów, a Rio de Janeiro to już w ogóle nie jest dla amatorów, dlatego że tutaj jest dużo takich drobnych kradzieży. Wiadomo, że tutaj jest duża przestępczość, ale te statystyki też rosną ze względu na to, że te statystyki są połączone. Te statystyki można zrobić jak się chce. Te statystyki są połączone z narkotykami, dlatego one tak w górę wybijają. Ale jest dużo kradzieży takich drobnych. To jest miejsce turystyczne, więc często pojawiają się panowie na motocyklach, niby rozwożą jedzenie, a jak ktoś idzie z telefonem, czy Brazylijczyk, czy turysta, to po prostu wyrywają. Wieczorami nie wolno chodzić po takich pustych ulicach. Trzeba wiedzieć. Niedobrze jest wypożyczać samochodu w Rio, dlatego, że mapa czasami może zaprowadzić prosto do faweli, jak się wjeżdża prosto do faweli bez określonych zasad nieznajomości. Jeśli ktoś nie zna tych zasad, to wtedy może to nawet skutkować utratą życia.

0:33:56 Mateusz

To jak się wjedzie samochodem po prostu?

0:33:58 Anna

Tak.

0:33:59 Mateusz

A ty chcesz powiedzieć, że te mapy są tak ustawione, żeby wjechać? Czy po prostu nie znając miasta-

0:34:03 Anna

Nie znając miasta można wjechać poprzez poruszanie się tylko na mapach.

0:34:11 Mateusz

Ty miałaś takie sytuacje?

0:34:13 Anna

Nie, ja nie miałam takiej sytuacji, ale co jakiś czas czytałam o takich sytuacjach. W tym roku podczas tego karnawału chyba z Argentyny ktoś wjechał z całą rodziną wypożyczonym samochodem i tam matka z dzieckiem przeżyła. Ale kierowca nie.

0:34:30 Mateusz

Staczył się tam-

0:34:31 Anna

Nie można wjeżdżać samochodem do faweli, nieznajomym samochodem. Trzeba przestrzegać określonych zasad wjazdu. Czyli trzeba mieć opuszczone szyby, trzeba mieć wyciągniętą rękę. Druga ręka na kierownicy, trzeba mieć zapalone światło i wtedy trzeba powoli wjeżdżać i powiedzieć, po co się tam wjeżdża. I czekać na decyzję tych ludzi, którzy stoją na boca. Boca, czyli to są ustne, czyli na tej takiej czujce. Nie można.

0:35:02 Mateusz

Wspomniałaś, że tutaj też było coś takiego, że też jest taka boca, która nadzoruje przejazd.

0:35:08 Anna

Tak. Oni po prostu pilnują tego. Jeżeli na przykład przyszłaby policja, zbliżałaby się policja, to oni mają za zadanie poinformować tych ludzi, którzy są w głębi i sprzedają narkotyki. Każda fawela to ma, nawet ta turystyczna. Ale tu jest też taka zasada, jest taki kodeks honorowy, że tutaj sąsiadów się nie rusza, w ogóle nie zaczepia. Mogę wracać w nocy, mogę wracać nad ranem. Nikt nie zaczepi, jeszcze mnie chce podwieźć pod dom, bo wiedzą, że ja tutaj mieszkam. Jest taki kodeks honorowy. Ostatnio kolega szedł przez Santa Teresa nad ranem. Podbiegł do niego jakiś chłopak, wyrwał mu telefon i mówi: „Słuchaj, ale ja mieszkam na Faveci”. On: „A przepraszam cię, zrobiłem źle”. Oddał mu telefon i pobiegł.

0:36:00 Mateusz

Niezła historia. Ale zmieniając temat, za co kochasz tą kulturę najbardziej?

0:36:09 Anna

Ta moja miłość zaczęła się w Salvadorze, czyli na północy. To była pierwsza stolica Brazylii. Tam przypłynął ten pierwszy Portugalczyk, pierwsze statki. I za co? Za tą otwartość na pewno. Za tą taką serdeczność, ale też za te dźwięki wszystkie. Ja zawsze tańczyłam.Taniec jest dla mnie istotny w życiu i w Bahia poczułam wolność w tym ruchu. Tańczyłam taniec współczesny, więc tam znalazłam tyle połączeń z tańcem współczesnym, z tańcem afrobrazylijskim. To było takie moje specyficzne. Ale na przykład są rzeczy, które bym przeniosła do Polski, typu mężczyzna nie pozwala na to, żeby kobieta stała na imprezie i nie tańczyła z nikim, że trzeba poprosić kobietę do tańca, bo to jest wstyd dla mężczyzn, że nie adoruje.

0:37:10 Mateusz

Takiej, której nie znasz.

0:37:11 Anna

Tak.

0:37:12 Mateusz

Okej, super.

0:37:13 Anna

Że nie adoruje kobiety. Kobieta powinna być adorowana. I nawet w tańcu, kiedy w sambie popatrzysz na choreografię, to zobaczysz, że często ta kobieta się kręci wokół własnej osi, tańczy, kręci się wokół własnej osi, a mężczyzna otacza ją ramionami i jak gdyby podbija jeszcze ten taniec albo klęka czasami. Na sambodromie można zauważyć na Porta Bandeira coś takiego robi jeszcze ta para prowadząca. I to jest bardzo fajne. Przeniosłabym trochę więcej może porządku, takiego zorganizowania. Ale na przykład służba zdrowia tutaj. Ja wczoraj poszłam do lekarza, bo trochę się źle czułam. Ja dostałam rezydencję, mam już pobyt, mam dokumenty pobytowe załatwione, więc normalnie mogę korzystać ze służby zdrowia publicznej i dostaję też za darmo lekarstwa. Nie wszystkie, ale część dostałam lek i za darmo w aptece takiej przychodni. Tutaj nie czekałam nie wiadomo ile.

0:38:19 Mateusz

Nie czekałam nie wiadomo ile to ja bym bardzo chętnie zabrał ze sobą.

0:38:25 Anna

Ale też miałam sytuację. Tutaj jest UPA. To jest taki nasz SOR polski. Miałam tutaj takie zdarzenia UPA, bo miałam dengę, różne historie się działały, jakąś alergię. Coś mnie ugryzło. Miałam tutaj cały wachlarz różnych przygód. Czekałam tam chyba najdłużej może godzinę w nocy czy nad ranem, już w weekendzie.

0:38:50 Mateusz

To często nieosiągalne.

0:38:52 Anna

Nieosiągalne w Polsce.

0:38:54 Mateusz

Niestety. Takie pytanie, którym kończę, prowadzę ku końcowi te moje wywiady wyjazdowe, bo takie na razie nazywam, oni jeszcze nie mają żadnej nazwy. To jest początek tego projektu, ale mnie interesuje, żeby poznawać definicję szczęścia ludzi, którzy żyją w różnych miejscach i mają różne perspektywy. O to też chcę ciebie zapytać: jaka jest twoja definicja szczęścia?

0:39:22 Anna

Nie wiem. Ja w ogóle nie lubię słowa definicja, ale dobra.

0:39:27 Mateusz

Z mojej specyfikacji.

0:39:29 Anna

Jeszcze lepiej. Człowiek od urzędu, tyle kilometrów mnie prowadziło. Co mnie tutaj daje szczęście?

0:39:41 Mateusz

Co tobie w ogóle daje szczęście? Co dzisiaj w twoim życiu jest elementem, który definiujesz jako szczęście i czujesz się szczęśliwa? Co musi się tam zadziać?

0:39:49 Anna

Ja myślę, że wszystkim daje szczęście to samo, że trzeba wybrać siebie. Trzeba wybrać siebie, nie czekać na te marzenia, aż się spełnią. Ludzie w ogóle reagowali różnie, bo tutaj też było takie pytanie, jak znajomi reagowali, rodzina. Część ludzi kibicowała mi, ale część osób mnie skasowała w ogóle z kontaktów swoich albo kiedy przyjechałam pierwszy raz w Polskę, to: „A z czego ty w ogóle tak? Skąd masz pieniądze? ” Ja mówię, że normalnie mieszkanie wynajęłam, swoje mieszkanie trochę. Na razie tak taniej gdzieś. Rozglądam się, miałam zaoszczędzone. Nie muszę opowiadać wszystkiego. „A skąd ty masz ten samochód taki duży, kolego?” A bo ja pracuję. A ty myślisz, że ja przez te lata, kiedy ty grillowałeś, piłeś piwo, jadłeś kiełbasę, to co ja robiłam? Ja wtedy pracowałam, bo ja w weekend pracowałam. Pracowałam, odkładałam na moją Brazylię, bo ja wiedziałam, jaki mam plan i czego chcę dojść. A ludzie często właśnie– to jest to, że ja wybrałam siebie po tylu latach takiego, tak jak powiedziałam na samym początku, patrzenia na oczekiwania innych ludzi, nawet tych najbliższych. Na przykład rodzice czy ktoś bliski, czy przyjaciele czasami chcą dla nas najlepiej, ale to tylko my wiemy, że to mi da szczęście. To ja czuję całą sobą, całym sercem, każdym kawałkiem mnie czuję, że to mi da szczęście. I ja wiedziałam, że ja muszę tu przyjechać i zobaczyć. Ale nie wiedziałam, że zostanę tutaj trzy lata. Nie wiedziałam, że to się tak potoczy. Chciałabym jeszcze, żeby inaczej się potoczyło. I dałam sobie tutaj w Brazylii, nauczyłam się takiego czegoś. Brazylijczycy mówią o tym tudo no tempo de Deus. Wszystko w czasie Boga. Oni dużo mówią o Bogu. Chociaż z tą religią to oni tak na bakier. Tu do kościoła, tutaj na imprezę, tu zdrada, tu to, tu tamto. Wiemy, jak to wygląda. Tudo no tempo de Deus, czyli wszystko w czasie Boga. Dajmy sobie czas na to, że jeżeli coś nam nie idzie teraz, to się nie ma co biczować. Po prostu trzeba wypisać to na kartce, dlaczego nie idzie, zrobić listę i po prostu w spokoju, w zgodzie ze sobą dać sobie możliwość zrobienia tego kroku do przodu. I ja z taką energią tutaj przyjechałam, że nie wiem, co będzie dalej, że to się w psychologii mówi: wskoczyłam do basenu i nie sprawdziłam, czy jest woda. Na początku nie było łatwo. Teraz się trochę ustabilizowało, ale na początku było tak sobie z racji tych chorób przede wszystkim.

0:42:50 Mateusz

Pewno ten pierwszy okres jakiejkolwiek zmiany to jest często droga pod górkę, żeby to wszystko ustabilizować. Natomiast super rzecz powiedziałeś, bo mam wrażenie, ostatnio nagrałem krótki filmik na ten temat, że są takie rzeczy, które gdzieś tam są u nas w głowie i dokręcają taką śrubkę i myślimy o nich, natomiast nasz racjonalizm spycha te sprawy trochę na bok, ale nie da się ich ostatecznie zepchnąć na bok, bo one cały czas wracają. Jeżeli nie wybierzemy siebie i tego, co czujemy, to za każdym razem będzie powodowało to taką frustrację, która będzie narastała, jeżeli tych swoich rzeczy nie będziemy realizować. Przynajmniej ja mam takie wrażenie, bo ten mój wyjazd miesięczny do Rio też był takim gwoździkiem, który gdzieś narastał i gdybym tego nie zrobił, nie czułbym tego spełnienia.

0:43:37 Anna

Nie byłoby tego błysku w oku, który masz teraz .

0:43:40 Mateusz

No, nie byłoby mnie.

0:43:42 Anna

Ja myślę, że życie tak mnie doświadczyło w tych ostatnich miesiącach, kiedy byłam przed wyjazdem do Brazylii, tak mocno mnie doświadczyło, że już nie było innego wyjścia, że ja musiałam kupić ten bilet. Dlatego, że dostawałam tyle sygnałów, tyle znaków, tyle trudnych sytuacji. W którą stronę nie ruszyłam, to pokazywało mi życie, że nie, ty musisz z tego zrezygnować. Musisz zabrać wszystko i spakować do jednego busa i wywieźć gdzieś do rodziców. I tak zrobiłam.

0:44:15 Mateusz

Super. Ratuję rzecz, za tym głosem podążyłaś i żywiłaś się-

0:44:18 Anna

Było to ciężkie.

0:44:20 Mateusz

Niewątpliwie takie decyzje nie należą do najłatwiejszych.

0:44:23 Anna

Nawet jeśli, bo kobiety, przepraszam bardzo, zawsze jest taki argument mojej koleżanki: „Ale ty nie masz dzieci, więc tobie jest łatwiej”. Nie jest łatwiej, bo wszystko jest na mojej głowie. I to jest też tak, że tutaj ludzie myślą, że z Europy przyjeżdżają ludzie z workiem dolarów, a my nie mamy takiej mocnej monety, więc trzeba naprawdę uważać, żeby nie wejść w pożyczkę. Jakkolwiek wiarygodna by była historia, z łzami, ze wszystkim, nie pożyczamy pieniędzy raz niczyim, nikomu.

0:44:57 Mateusz

Właśnie to jest dobra zasada. Dziękuję ci za tą rozmowę, Ania.

0:45:01 Anna

Dziękuję.

0:45:01 Mateusz

Bardzo było przyjemnie. Cieszą mnie takie chwile, bo przed moim przyjazdem rozmawialiśmy online, gdzieś tam przypadkowo na siebie natrafiliśmy. Teraz się widzimy, rozmawiamy w pięknym miejscu. Trochę mi poopowiedziałaś, trochę mi też pomogłaś. Fajnie, że ludzie się tak mogą łączyć i dzielić taką energią i też wzajemnie pomagać i gdzieś tam wspierać. Jakże porozmawialiśmy.

0:45:22 Anna

A ja też dziękuję, że mogłam się podzielić i mogłam opowiadać o mojej Brazylii, że mogłam się podzielić moimi doświadczeniami. Mam nadzieję, że to pomoże nie tylko kobietom, bo ja bardziej do kobiet kieruję moje projekty. Z racji tego, że jestem kobietą, wiem, jak te mechanizmy działają, odrzucania swoich marzeń. Może ktoś skorzysta z tego.

0:45:48 Mateusz

Może ktoś ma w głowie gdzieś jakiś taki gwoździ, który coraz mocniej się wbija, ale próbuje ten ból schować, a my ten gwoździ po prostu wyjmiemy. Damy ulgę, bo zostaną spełnione te pomysły, które gdzieś po głowie chodzą. I tego życzę wam słuchaczom. Tego życzę nam, żeby te gwoździki też się powybijały, żeby realizować. Jeszcze raz dzięki.

0:46:10 Anna

Dziękuję bardzo.